Po długim oczekiwaniu nadszedł wiekopomny dzień... i Thema wydała na świat ślicznego synka.
Kiwa był bardzo dumny gdyż jego ukochana małżonka rodząc mu syna zapewniła mu następce.
Thema urodziła w nocy więc kiedy tylko wzeszło słońce na miejsce przybył Rafiki. Thema ucieszyła się widząc starego przyjaciela. Rafiki zaś zdziwił się jeszcze bardziej gdyż nie spodziewał się że jeszcze kiedykolwiek dostąpi zaszczytu spotkania się z Themą. Uścisną ją na powitanie i zaczą odprawiać rytuał z okazji narodzin księcia, następnie naznaczył malucha specjalnym mazidłem i uniósł wysoko nad sobą tak by wszyscy ze stada mogli podziwiać młodego księcia. Po paru minutach oddał malucha matce i ukłonem oddał szacunek rodzicom, następnie odwrócił się i już zamierzał odejść gdy zatrzymała go Thema.
-Zaczekaj!-zawołała Thema.
Rafiki odwrócił się w kierunku Themy. Thema poprosiła męża by na chwilę zajął się synkiem.
-Muszę z tobą porozmawiać.-powiedziała Thema z poważnym wyrzutem twarzy patrząc w oczy Rafikiego.
-W porządku.-uśmiechną się Rafiki.
Thema i Rafiki oddalili się kawałek by porozmawiać w cztery oczy.
-Coś cię trapi moja droga?-zapytał Rafiki.
-Tak... ale chyba wiesz co... Prawda?
-Chodzi o twoich rodziców?
-Tak... wiem że...Nie żyją.
-Jak się dowiedziałaś?!
-Przez przypadek...
-Przykro mi...
-Żałuję że nie pożegnałam się z nimi...
-Rozumiem... ale nie przejmuj się tym tak. Widocznie tak być musiało....
-....
-Masz teraz własną rodzinę nie możesz się teraz tak smucić tylko zająć się nowymi obowiązkami.
-Wiem ale...
-Nie ma ale!
-Dzięki Rafiki ale od kont odeszłam z Lwiej Skały to dzień i noc o nich myślałam a teraz kiedy już wiem że ich nie ma... och...
-Spokojnie wszystko powoli.... wiem że jesteś twarda i dasz sobie radę! Zawsze to wiedziałem!
-Dzięki za dodanie otuchy.-uśmiechnęła się Thema.
-Nie ma za co i nie zapominaj że oni zawsze są z tobą!
-Dobrze ale nie idź jeszcze!-nalegała Thema.
-Ależ muszę bo zanim się ściemni muszę wrócić na Lwią Ziemię.
-No dobrze ale mam jeszcze jedno pytanie.
-Co chcesz wiedzieć?
-Jak się mają moi bracia? Który z nich będzie królem?!
-Och... wiesz... królem został parę dni temu Mufasa a u jego boku królową jest Sarabi. Tak chciał twój ojciec...
-Biedny Taka pewnie mu ciężko...
-Wiesz jest jeszcze jedna sprawa...
-Jaka? Co się stało?!
-Taka nazywany jest teraz Skazą... ponieważ... ojciec przyłapał go na zdradzie...
-Co takiego?! Jakiej zdradzie?! O czym ty w ogóle mówisz?!
-No od pewnego czasu znikał na parę godzin dziennie co bardzo zaintrygowało twojego ojca ... pewnego dnia poszedł za nim i okazało się że on w tym czasie spotykał się z hienami i coś z nimi knuł. Nie wiem więcej Ahadi nic nie chciał powiedzieć. Ahadi twój ojciec bardzo się rozgniewał i w okolicy oka zrobił Skazie ranę która z czasem zamieniła się w bliznę z tond nazwa "Skaza". Dla mnie i tak była to zbyt surowa kara dla młodego Taki który najwyraźniej szukał tylko towarzystwa bo po twoim odejściu jedyną mu bliską osoba pozostała matka. Jednak nie wiem co będzie teraz gdy już jej nie ma...
-To straszne! Nie spodziewałam się że aż tak namieszam odchodząc...
-Dla tego nie chciałem ci o tym mówić... ale w sumie dobrze że wiesz. Wybacz ale na prawdę muszę już iść...
-Rozumiem a odwiedzisz nas jeszcze kiedyś?
-Myślę że tak ale niczego nie jestem pewien... Także do zobaczenia moja droga!
-A i Rafiki obiecaj mi proszę że nie powiesz im że wiesz gdzie jestem. Nie chcę żeby wiedzieli...
-W porządku masz moje słowo! Powodzenia Thema!-powiedział Rafiki na pożegnanie odchodząc...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz