piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 13/ "Akacjowy Gaj"

 
Czas płyną szybko a wraz z nim rosła przyjaźń pomiędzy księciem Sabą a Lyre. Lwiątka co raz częściej wymykały się z pod oczu rodziców by bawić się bez ograniczeń gdzieś po za stadem. Wzbudzało to niepokój rodziców... Tego dnia lwiątka zerwały się na nogi jeszcze przed wschodem słońca  nic nie mówiąc rodzicom wymknęły się. Kiedy tylko wzeszło słońce ucieczka lwiątek wyszła na jaw i rodzice pełni obaw o swoje dzieci zaczęli przeszukiwać okolice... 
-Saba!!!-wołał Kiwa. 
-Lyre!!!-wołała Suerti. 
-Gdzie oni mogą być?!-dziwiła się Thema. 
-Nie mam pojęcia ale nie podoba mi się to!-powiedział poddenerwowany Sherli. 
-Znajdą się to już nie pierwszy raz jak tak znikają...-mówiła z przekonaniem Suerti. 
-Tak ale po raz pierwszy zniknęli tak wcześnie...-dodała Thema. 
-Nie mam już zdrowia do tych naszych dzieci! Znikają prawie że codziennie...-złościł się Sherli. 
-Co poradzić taki wiek skarbie...-mówiła Suerti. 
-Mów za siebie. Ja w ich wieku tak nie uciekałam.-powiedziała Thema stanowczo. 
-Ale za to uciekłaś jak byłaś dorosła!-zaśmiała się Suerti. 
-To nie ma nic do rzeczy! Nie mieszaj tematów!-złościła się Thema. 
-Już dobrze przestańcie się burzyć. Najważniejsze żeby znaleźć nasze zguby...-powiedział Sherli. 
-Kiwa? Coś ci jest? Jesteś jakoś dziwnie cicho...-zaniepokoiła się Thema patrząc na Kiwe. 
-Wszystko w porządku skarbie. Ja tylko się zastanawiam... No bo widzisz... Nasze pociechy znikają regularnie od jakiegoś czasu i zastanawiam się... czy przypadkiem nie znalazły takiego jednego miejsca....-tłumaczył Kiwa. 
-Kiwa chyba nie myślisz że...?!-zapytał przerywając Sherli. 
-Tak! Tak właśnie myślę!-ucieszył się Kiwa. 
-No to na co jeszcze czekamy?!-zapytał podekscytowany Sherli. 
-Czy ktoś nam powie o co wam chodzi?!-zapytała Thema. 
-Później! Nie ma czasu chodźcie z nami!-zawołał Kiwa i pobiegł z Sherlim na przód. 
Thema i Suerti popatrzyły na siebie ze zdziwieniem i pobiegły za swoimi partnerami. 
Kiwa i jego przyjaciel Sherli zaprowadzili je do niewielkiego ale gęstego lasku akacji w którym rosło naprawdę rozłożyste i wielkie drzewo akacjowe. Lasek był przepiękny, cały porośnięty egzotycznymi kwiatami i różnymi krzakami, był naprawdę przepięknie a zwłaszcza w okolicy niewielkiej sadzawki. Thema podeszła do sadzawki i przyjrzała się swojemu odbiciu w tafli wody... 
-I tymi nic nie powiedziałeś o tak wspaniałym miejscu?-spytała Kiwę oczarowana miejscem Thema. 
-Jakoś nie było okazji...-zaniepokoił się Kiwa. 
Naglę do uszu rodziców dobiegły jakieś śmiechy. Lwy zaczęły rozglądać się dookoła szukając źródła dźwięku. Lwiątka siedziały wysoko na drzewie akacji śmiejąc się ze zdziwionych rodziców. 
-Hahahahahah!-śmiała się Lyre. 
-Żałujcie że nie widzicie swoich min!-śmiał się Saba. 
-No już złaźcie na dół!-zawołał Kiwa. 
-Uch..........-zasmuciły się lwiątka i zeszły do kochanych rodziców serwując im na przywitanie małe uściski. 
-Nie gniewajcie się na nas... Proszę!-poprosiła Lyre.
-My tylko się bawiliśmy...-powiedział Saba ze zwieszoną głową w dół. 
-Wszystko w porządku.-powiedziała Thema do synka przytulając lekko synka. 
-Nie gniewacie się?!-zdziwił się Saba. 
-Nie. Ale powinniście mówić nam jak gdzieś idziecie!-powiedział Kiwa. 
-Baliśmy się że nam nie pozwolicie...-powiedziała Lyre. 
-Na pewno nie...-powiedziała Thema. 
-No dobrze lepiej wracajmy do stada. Bo trzeba coś złapać na obiad. Pewnie jesteście głodni?-zapytała Suerti. 
-Trochę...-powiedziała Lyre. 
-A ja bardzo!-powiedział Saba. 
-No to wracajmy!-powiedział Sherli. Wszyscy ruszyli w kierunku obozu swojego stada. Rodzice szli przodem rozmawiając i śmiejąc się z zaistniałej sytuacji... Lwiątka szły na końcu oparę kroków oddalone od rodziców, szepcząc coś sobie do uszu...
-Ej jutro też tam pójdziemy?-zapytała Sabę, Lyre. 
-No jasne! Tylko po obiadku...-powiedział Saba gdy naglę głośno zaburczało mu w brzuszku....
-Hahahahaha! No dobrze ty głodomorze!-zaśmiała się Lyre. 
Wieczorem kiedy większość stada już zasypiała...
-Kiwa?-spytała Thema.
-Tak?
-Może wyjaśnisz mi w końcu z kont znasz to miejsce w którym dziś byliśmy? 
-Widzisz kiedyś jak byłem małym lwiątkiem to znalazłem to miejsce razem Sherlim. To było nasze najulubieńsze miejsce zabaw. Nazwaliśmy ten lasek "Akacjowy Gaj".-wytłumaczył Kiwa. 
-Teraz wszystko jasne dlaczego tak ucieszyliście się z Sherlim na myśl o tym miejscu. 
-No widzisz... A teraz proszę śpij już bo rano musimy wcześnie wstać na polowanie.-powiedział Kiwa. 
-No dobrze jeszcze tylko zerknę czy nasz łobuz śpi.-powiedziała Thema. 
-Zostań ja pójdę...-powiedział Kiwa. 
-No dobrze...-powiedziała Thema kładąc się spać. 
Thema położyła głowę na ziemi, zamknęła oczy i po chwili zasnęła... 

czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 12/ Nowe przyjaźnie

Niedługo po narodzinach małego księcia Saby do stada z Acacialands dołączyła pewna młoda lwica Suerti wraz ze swoją malutką córeczką Lyre. Jak się później okazało Thema i nowa lwica Suerti znalazły miedzy sobą nić porozumienia gdyż obie znały się jeszcze w dzieciństwie. Maluchy też zdawały się być sobą nawzajem zainteresowanie. Tego słonecznego dnia obie lwice wylegiwały się na słońcu razem ze swoimi dziećmi. Pod czas gdy młode matki starały się lepiej poznać maluchy były wpatrzone w siebie jak w obrazek...
-Suerti dlaczego opuściłaś Lwią Skałę? Źle ci tam było?-zapytała zdziwiona Thema.
-Wiesz... było mi tam dobrze ale po tym jak mój kochany Sherli powiedział że ma przyjaciela który jest władcą stada niedaleko od Lwiej Ziemi to pomyślałam że było by nam tu lepiej... Opowiadał mi że jest tu bardzo ładnie ale nie przepuszczałam że aż tak!
-Tak to prawda że jest tu więcej zielonej roślinności co przyciąga dużą liczbę zwierzyny. Niestety ostatnio była susza ale na szczęście już dobiega końca i zwierzęta które wyemigrowały z tond na tereny Lwiej Ziemi już zaczynają wracać. No mieliśmy w ostatnim czasie problem z wyżywieniem stada... ale na szczęście to już koniec problemów...
-Och a często się to tu zdarza?-zaniepokoiła się lwica.
-Nie mieszkam tu zbyt długo ale Kiwa twierdzi że już długo tu takiej suszy nie było. Więc pewnie nie.
-A ty dla czego opuściłaś Lwią Ziemię? Czy to z powodu tego nieudanego polowania?
-Nie... Nie chcę o tym mówić.
-Wiesz po tym jak zniknęłaś... twoja matka bardzo rozpaczała. Twój ojciec też choć starał się to ukryć...
-Wiem że sprawiłam im przykrość... ale tata wiedział że odchodzę...
-To dlatego miał takie wyrzuty sumienia!
-Nie mogłam im o tym powiedzieć bo by mnie nie puścili...-posmutniała Thema.
-Nie martw się.-uśmiechnęła się do Themy Suerti.
-...-Themie po policzku spłynęła łza.
-Nie powinnam poruszać tego tematu... wybacz...
-Nic nie szkodzi...
-Popatrz! Twój synek chyba polubił moją Lyre.-zaśmiała się lwica patrząc na małego Sabe wpatrzonego w śpiącą Lyre.
-Rzeczywiście!-odrzekła Thema parząc na synka.
-Aż miło patrzeć!
-Tak coś czuję że zostaną dobrymi przyjaciółmi.-uśmiechnęła się Thema patrząc na synka który zaczął już ziewać ze zmęczenia...

środa, 2 kwietnia 2014

Rozdział 11/ Narodziny księcia

 
Po długim oczekiwaniu nadszedł wiekopomny dzień... i Thema wydała na świat ślicznego synka. 
Kiwa był bardzo dumny gdyż jego ukochana małżonka rodząc mu syna zapewniła mu następce. 
Thema urodziła w nocy więc kiedy tylko wzeszło słońce na miejsce przybył Rafiki. Thema ucieszyła się widząc starego przyjaciela. Rafiki zaś zdziwił się jeszcze bardziej gdyż nie spodziewał się że jeszcze kiedykolwiek dostąpi zaszczytu spotkania się z Themą. Uścisną ją na powitanie i zaczą odprawiać rytuał z okazji narodzin księcia, następnie naznaczył malucha specjalnym mazidłem i uniósł wysoko nad sobą tak by wszyscy ze stada mogli podziwiać młodego księcia. Po paru minutach oddał malucha matce i ukłonem oddał szacunek rodzicom, następnie odwrócił się i już zamierzał odejść gdy zatrzymała go Thema. 
-Zaczekaj!-zawołała Thema. 
Rafiki odwrócił się w kierunku Themy. Thema poprosiła męża by na chwilę zajął się synkiem.
-Muszę z tobą porozmawiać.-powiedziała Thema z poważnym wyrzutem twarzy patrząc w oczy Rafikiego. 
-W porządku.-uśmiechną się Rafiki. 
Thema i Rafiki oddalili się kawałek by porozmawiać w cztery oczy. 
-Coś cię trapi moja droga?-zapytał Rafiki. 
-Tak... ale chyba wiesz co... Prawda? 
-Chodzi o twoich rodziców? 
-Tak... wiem że...Nie żyją. 
-Jak się dowiedziałaś?!
-Przez przypadek... 
-Przykro mi... 
-Żałuję że nie pożegnałam się z nimi... 
-Rozumiem... ale nie przejmuj się tym tak. Widocznie tak być musiało....
-....
-Masz teraz własną rodzinę nie możesz się teraz tak smucić tylko zająć się nowymi obowiązkami. 
-Wiem ale... 
-Nie ma ale! 
-Dzięki Rafiki ale od kont odeszłam z Lwiej Skały to dzień i noc o nich myślałam a teraz kiedy już wiem że ich nie ma... och...
-Spokojnie wszystko powoli.... wiem że jesteś twarda i dasz sobie radę! Zawsze to wiedziałem! 
-Dzięki za dodanie otuchy.-uśmiechnęła się Thema. 
-Nie ma za co i nie zapominaj że oni zawsze są z tobą!  
-Dobrze ale nie idź jeszcze!-nalegała Thema.
-Ależ muszę bo zanim się ściemni muszę wrócić na Lwią Ziemię. 
-No dobrze ale mam jeszcze jedno pytanie.
-Co chcesz wiedzieć? 
-Jak się mają moi bracia? Który z nich będzie królem?!
-Och... wiesz... królem został parę dni temu Mufasa a u jego boku królową jest Sarabi. Tak chciał twój ojciec... 
-Biedny Taka pewnie mu ciężko... 
-Wiesz jest jeszcze jedna sprawa... 
-Jaka? Co się stało?! 
-Taka nazywany jest teraz Skazą... ponieważ... ojciec przyłapał go na zdradzie... 
-Co takiego?! Jakiej zdradzie?! O czym ty w ogóle mówisz?! 
-No od pewnego czasu znikał na parę godzin dziennie co bardzo zaintrygowało twojego ojca ... pewnego dnia poszedł za nim i okazało się że on w tym czasie spotykał się z hienami i coś z nimi knuł. Nie wiem więcej Ahadi nic nie chciał powiedzieć. Ahadi twój ojciec bardzo się rozgniewał i w okolicy oka zrobił Skazie ranę która z czasem zamieniła się w bliznę z tond nazwa "Skaza". Dla mnie i tak była to zbyt surowa kara dla młodego Taki który najwyraźniej szukał tylko towarzystwa bo po twoim odejściu jedyną mu bliską osoba pozostała matka. Jednak nie wiem co będzie teraz gdy już jej nie ma...
-To straszne! Nie spodziewałam się że aż tak namieszam odchodząc... 
-Dla tego nie chciałem ci o tym mówić... ale w sumie dobrze że wiesz. Wybacz ale na prawdę muszę już iść...
-Rozumiem a odwiedzisz nas jeszcze kiedyś? 
-Myślę że tak ale niczego nie jestem pewien... Także do zobaczenia moja droga! 
-A i Rafiki obiecaj mi proszę że nie powiesz im że wiesz gdzie jestem. Nie chcę żeby wiedzieli... 
-W porządku masz moje słowo! Powodzenia Thema!-powiedział Rafiki na pożegnanie odchodząc...