Thema/ Cóż... minęło wiele czasu od kont opuściłam Lwią Ziemię. Od tamtej pory nie mam bladego pojęcia co się dzieje z moją rodziną i przyjaciółmi. Mam nadzieję że są tak szczęśliwi jak ja z Kiwą i że moi bracia zajmują teraz godne miejsce na tronie Lwiej Skały. Mam też wielką nadzieję że nie gniewają się za to że opuściłam ich bez słowa pożegnania. Ale powinnam zamknąć ten rozdział mojego życia... W końcu należę teraz do nowego stada, mam wspaniałego męża/króla, sama pełnie zaś funkcję królowej która naprawdę wiele od mnie wymaga. Po za tym za parę tygodni przypadnie mi kolejny zaszczyt... a mianowicie zostanę matką. Szczerze to nigdy nie sądziłam że będę tak szczęśliwa!-myślała sobie w samotności Thema.
Narrator/ Nagle do uszu Themy dotarło wołanie Kiwy.
-Kochanie wszystko w porządku u ciebie?-zapytał troskliwie Kiwa.
-Oczywiście. Niczego mi nie brakuje skarbie.-odpowiedziała z wdzięcznością Thema.
-To dobrze bo muszę dbać o moją królową zwłaszcza że już niedługo urodzi mi małego księcia.-uśmiechną się Kiwa.
-Albo małą księżniczkę.-poprawiła go Thema.
-Nieważne, ważne żeby było zdrowe.-podsumował przyszły ojciec.
-Masz rację kochanie.-odpowiedział z uśmiechem Thema.
-Wierz co odprowadziłem lwice na polowanie... z jedzeniem co raz ciężej.-powiedział zasmucony Kiwa.
-Boje się że po tym jak wydasz na świat nasze dzieci to będziemy musieli się z tond przenieść.- kontynuował Kiwa.
-Dlaczego jest nam tu przecież dobrze?-zapytała ze zdziwieniem Thema.
-Ale większość zebr i antylop uciekło poza granicę Acacialadii, tereny twojego dawnego królestwa.-powiedział z trudem Kiwa.
-Wrócą niedługo... przecież tam za miesiąc zacznie się pora sucha a tutaj częściej padają deszcze i jest bujniejsza roślinność.-powiedziała Thema układając się na ziemi.
-Coś ci jest?!-zapytał zaniepokojony Kiwa.
-Nie tylko maluch kopie.-uśmiechnęła się przyszła matka.
-Chyba już się doczekać nie może kiedy przyjdzie na ten świat.-ucieszył się Kiwa.
-To raczej jego tatuś już się doczekać nie może.- roześmiała się Thema.
-Też prawda skarbie!- powiedział roześmianym głosem.
-A jak sobie radzą Ella i Mitta?- zapytała Thema.
-Doskonale, co dzień są coraz lepsze. To młode lwice z prawdziwym zapałem do polowania.
-To dobrze że coraz szybciej rozrasta nam się stado.-uśmiechnęła się Thema.
-Tak ale teraz odpoczywaj a ja pójdę zobaczyć czy coś złapały.-powiedział troskliwie Kiwa i zostawił Theme samą.
-Ech ciekawe co tam u mojej rodziny...-zasmuciła się lwica. Pewnie za mną nie tęsknią tak jak ja za nimi...
Mama by się ucieszyła gdyby wiedziała że jestem w ciąży. Szkoda że nie mogę jej o tym powiedzieć...-rozmyślała Thema a z oczu spływały jej słone łzy.
Narrator/ Nagle do Themy dołączyły pozostałe lwice ze stada Acalialands wraz z Kiwą.
-Już wróciliśmy!-wykrzykną radośnie Kiwa.
-Mamy tylko jedną antylopę ale powinno wystarczyć.-powiedziała Kingira.
-Wystarczy.- powiedziała Thema.
-Wcale nie! Nie dla mojego stada!-powiedział zdenerwowany Kiwa.
-Nie denerwuj się tak może jutro będzie lepiej.-pocieszyła go Thema.
-No nie wiem z dnia na dzień jest coraz gorzej...-załamał się Kiwa.
-To może jutro pójdziesz z lwicami zapolować na Lwią Ziemie?-zapytała Thema.
-Nie możemy tonie nasze terytorium.-powiedział Kiwa.
-Ale jeszcze jakiś czas temu byłeś tam na polowaniu i wtedy właśnie poznałeś mnie!-powiedziała Thema.
-To był jednorazowy lub dwurazowy wyjątek.-odpowiedział zakłopotany Kiwa.
-No to będzie trzeci wyjątek.-odpowiedziała Thema.
-W porządku ale to już ostatni raz!-uprzedził całe stado Kiwa.
-Tak bo Ci uwierzę!-zaśmiała się Thema a wraz z nią całe stado wybuchło śmiechem. Kiwa wobec roześmianego stada stał z nadętą miną.
-No już dobrze tylko żartowałam skarbie.-uśmiechnęła się pogodnie Thema uspokajając męża i stado.
Narrator/ Kiedy śmiech umilkł na dobre wszyscy zorientowali się że jest już późno i wszyscy udali się na spoczynek. Następnego ranka kiedy Thema jeszcze spała, Kiwa udał się z grupą łowiecką na tereny Lwiej Ziemi...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz